Artysta uprzywilejowany przez los

Artysta uprzywilejowany przez los

Głupki ciemne, mózgi ciasne,
durne, wredne, ale własne,
nie z importu, nie z przeszłości –
staszowiaki jak kość z kości.
Jakże wielkim ja szczęściarzem,
ile w poezji dokażę,
jakie napiszę dramaty,
gdy zbiór łotrów tak bogaty?!
Co za wspaniałe powieście,
gdy łajz tyle w jednym mieście?
Biedny Szekspir w łeb zachodził
i Makbetów dziwnych płodził,
co ni przypiął ni przyłatał,
dziury nimi w sztukach łatał,
jakichś królów zmyślał stada.
A tu na miejscu gromada
łajdaczyn w pierwszym gatunku –
nie muszę się bać frasunku,
że mi braknie kiedyś pracy,
gdy mam wszystko jak na tacy.
Żal mi ciebie Sienkiewiczu,
coś Nerona gryzł dla picu,
cóż zawinić mógł on tobie,
skoro wieki leżał w grobie?!
Ja się biedzić tak nie muszę!
Do starostwa tyłek ruszę,
pod ogólniak zrobię spacer
i zabieram się za pracę.

Niemagister Wojciech Zarzycki

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogłoszenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *