W oparach absurdu i śliwowicy (wierszyk dla ludzi o mocnej głowie i nerwach)

W oparach absurdu i śliwowicy (wierszyk dla ludzi o mocnej głowie i nerwach)

„Za wybitne osiągnięcia…” –
nie to nie jest do pojęcia,
tu na trzeźwo nie rozbierzesz,
lej do pełna! lej, a szczerze!

Chlup… przeleciał w gardło trunek,
zróbmy więc nagród rachunek,
coś już świta w mózgownicy,
bach…jeszcze łyk śliwowicy.

Wreszcie widzę sprawę jasno:
słońce wschodzi, gwiazdy gasną,
ustępuje mrok ciemnoty,
wnoszą kaganek oświaty.

Teraz widzę osiągnięcia –
być dyrekcją bez pojęcia,
a lat tyle trwać na stołkach,
to jest sukces dla matołka

i jak psu kość ta nagroda
się należy, pełna zgoda.
Tutaj przerwę dam w oracji
dla mych trunków delektacji.

Ach…! jak pali ta siwucha,
ale za to mózg przedmucha.
No, to dalej w imię Boże
ministrze i kuratorze
podociekam wasze względy
dla tej jednej z drugą mendy.

Ludzie żalą się na mieście:
„Zróbta żesz porządek wreszcie!
bo dzieciaki na maturze
grzebią we łbach w czarnej dziurze
i egzamin te przechodzą,
co na korki lata chodzą.”

Tak, to prawda, zdaje mi się,
matmy tak w szkole uczy się,
że w niektórych klasach jedna
trzecia zdać jej niemożebna.

Ale sprawę tę wyjaśnię,
tylko trunkiem mózg rozjaśnię.
Och…! Jak piecze to cholerstwo…
Vivat złe nauczycielstwo!

Vivat lenie i matoły!
bez was cały byłbym goły,
z głodu umarłbym pewnikiem,
albo został urzędnikiem,

na łapówkach bym się tuczył
a nie wasze dzieci uczył,
co ze szkoły to wynoszą,
że korepetycje proszą.

Żyję sobie więc jak basza,
ciągle w dom mi się ktoś wprasza:
rodzic płacze, dziecię stęka,
że na matmie wręcz udręka,
że pani uczyć nie umie,
a uczeń nic nie rozumie.

Ja to sprawdzam – rzeczywiście,
ze śmiechu aż zdechlibyście,
co po trzech latach nauki
wynoszą dzieci i wnuki!
Więc dyrekcji piję zdrowie!
coraz śmieszniej w mojej głowie.

Już niczego się nie lękam,
już nie zadrży z piórem ręka
i objaśnię staszowiaki
nędzny poziom matur taki:

Otóż, skoro jedna trzecia
jej nie zdała tego lecia,
to aż dwie trzecie ją zdało!
zrozum fakt ten ciemna pało.
i ten tak okropny wyczyn
był medali jedną z przyczyn.

Nie rozumiesz? O, ty tłuku,
ułamki sięgnęły bruku,
zapytaj swego dziecięcia,
gdy sam jesteś bez pojęcia,
syn „dwie trzecie” ci wyjaśni
i ci we łbie się rozjaśni.

On też nie wie?! Sprawa taka…!
A…! Chodził do ogólniaka…
Poproszę drugą butelkę,
bom zaplątał się w pętelkę.

Potfornie odóżony i zaplontany
Niemagister Wojcieh zażyckiiiii!

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogłoszenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *