Do mieszkańców Staszowa (i nie tylko)

Staszów dn. 9.11.2011 r.
Szanowni Państwo Mieszkańcy Staszowa (i nie tylko)

Jak Państwo wiedzą, przez około półtora roku prowadziłem wraz z wolontariuszami świetlicę dla dzieci i młodzieży z trudnych środowisk Hades. Mogły i przychodziły do niej też inne młode osoby, które dobrze się u nas czuły i których rodzice uważali, że z pożytkiem spędzają tu czas. Świetlica miała zadania wychowawcze i edukacyjne, każdy uczestnik najpierw musiał około pół godziny uczyć się lub czytać książki, których posiadaliśmy bardzo dużo, a dopiero potem mógł skorzystać z licznych atrakcji – stołów bilardowych, tenisowych, sprzętu fitness, bardzo licznych gier, sprzętu muzycznego, czy po prostu porozmawiać sobie z wolontariuszami. Wspaniali wolontariusze, których udało mi się do tej świetlicy zaprosić, pomagali w nauce, pilnowali porządku, starali się ze wszelkich sił pomóc naszym wychowankom w rozmaitych problemach życiowych, którymi byli nie ze swojej winy obarczeni. Wśród wolontariuszy byli: studentka (obecnie już absolwentka) pedagogiki, absolwentka rusycystyki (o kierunku pedagogicznym), emerytowana nauczycielka wychowania fizycznego, liczne studentki i studenci innych kierunków, dorosłe i odpowiedzialne osoby różnych zawodów ( w tym muzycy), którzy chcieli i mogli nam pomóc. Wszystkie przychodzące do nas dzieci nauczyliśmy gry w szachy, którą to naukę prowadziliśmy pod kierunkiem jednego z naszych wolontariuszy, bardzo dobrego szachisty, uczestnika wielu turniejów szachowych i zwycięzcy powiatowego konkursu szachowego (przy okazji świetnego informatyka, sportsmena i artysty-fotografika, zwycięzcy wielu konkursów fotograficznych). Byliśmy w stanie pomóc w nauce z każdego przedmiotu szkolnego, wolontariusze pracowali z wielkim zapałem, bo nie było to ich obowiązkiem służbowym, tylko potrzebą serca. Młodzież, która przychodziła do nas, początkowo sprawiała olbrzymie problemy wychowawcze – nie chciała się uczyć, czytać, właściwie zachowywać, próbowała przeklinać, palić papierosy w ubikacji, przychodzić w stanie po spożyciu alkoholu itp.. Była to najtrudniejsza młodzież w Staszowie, więc sami się mogą Państwo tego domyślić. Wszystkie zagrożenia udało się nam wyeliminować w ciągu paru miesięcy ciężkiej i odpowiedzialnej pracy. W świetlicy czuliśmy się wspaniale – dzieci, młodzież i wolontariusze. Była ona dla nas drugim domem, myślę, że często lepszym niż ten pierwszy (tak było na przykład dla mnie, bo inwestując w świetlicę zaniedbałem materialnie z konieczności swój prawdziwy dom). Na wyposażenie świetlicy “Hades” wydałem kilkadziesiąt tysięcy złotych (same książki kosztowały kilkanaście tysięcy). Codzienne funkcjonowanie (przeważnie siedem dni w tygodniu, włącznie z feriami, wakacjami i innym wolnymi dniami (za wyjątkiem największych świąt kościelnych) też sporo kosztowało. Każde dziecko po zajęciach (a te, które przychodziły głodne – też przed zajęciami) dostawało słodkie bułki i pączki, które kupowałem codziennie. Uszkodzony w trakcie intensywnej eksploatacji sprzęt naprawiałem własnym kosztem.
Piszę o tym wszystkim nie dla czczych przechwałek (które są zawsze niewiarygodne), ale po to, żeby Państwo dobrze rozumieli zaistniałą sytuację. Problem jest bowiem w tym, że od marca 2011 roku nie możemy prowadzić naszej działalności. Zostaliśmy bowiem usunięci z Liceum im. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego w Staszowie, gdzie przez półtora roku działaliśmy wykorzystując stojące dotąd przez wiele lat pusto popołudniami pomieszczenia, które służyły też szkolnemu prywatnemu barkowi. Działalność umożliwili nam właściciele tego barku, za co należą się im słowa najwyższego szacunku, bo tylko dzięki ich uprzejmości i odwadze mogliśmy skutecznie pomagać potrzebującym. Zostali oni jednak usunięci ze szkoły (nie z naszego powodu, o czym władze szkoły i starostwa powiatowego mówiły w wywiadach prasowych i radiowych) i wtedy zaczęły się nasze problemy. Najpierw (na dwa miesiące) działalność przenieśliśmy do baru na ulicy Świerczewskiego, a gdy on został wynajęty komuś innemu, musieliśmy jej zaprzestać, gdyż nie znalazłem odpowiedniego dużego, bezpiecznego pod każdym względem miejsca do wynajęcia.
O naszej sytuacji informowałem, od samego początku problemów, dziennikarzy, którzy napisali kilka artykułów o tym. 23 marca 2011 roku odbyła się audycja na żywo w Radiu Kielce przeprowadzona spod LO Wyszyńskiego. Artykuły i audycja radiowa są zamieszczone na mojej stronie www.niemagister.pl w menu Sedno sprawy (u góry pod banerem).
Postępowanie władz szkoły i powiatu wobec naszej świetlicy było w skrócie następujące:
1) na początku marca 2011 kazano nam w ciągu dwu dni zabrać cały sprzęt (było tego kilka ciężarówek do przewiezienia i gdy tłumaczyłem, że nie mam gdzie tego zabrać, nikogo to nie interesowało
2) gdy sprzętu nie zabrałem, grożono, że zostanie wywieziony na śmietnik, a później, (gdy ostrzegłem poinformowaniem o tym mediów), że zostanie na mój koszt przewieziony i zmagazynowany
3) w trakcie audycji Radia Kielce na żywo spod LO w dniu 23 marca 2011 zadeklarowano, że na tymczasową siedzibę naszej świetlicy dostanę pomieszczenia innej działającej już świetlicy – tę propozycję, jako absurdalną, odrzuciłem, gdyż to nowe lokum nie pomieściłoby nawet jednej czwartej naszego sprzętu
4) po dwukrotnych audycjach TVPINFO z Warszawy o naszej świetlicy Hades, postanowiono dać na jej potrzeby lokal na ulicy Łazienkowskiej. Ponieważ już od paru miesięcy nie mogliśmy prowadzić żadnych zajęć, 1 sierpnia podpisałem umowę, że w tym miejscu spróbuję zrobić świetlicę. Od samego początku zdawałem sobie z wielu różnych trudności w tej nowej siedzibie. Po pierwsze, nie ma ona żadnego ogrzewania. Po drugie, znajduje się na terenie należącym do dużego lokalu gastronomicznego z hotelem, więc istnieje ryzyko różnych nieprzewidzianych sytuacji związanych z alkoholem. Po trzecie teren jest słabo, a w wielu miejscach w ogóle nieoświetlony, na dodatek leżący na uboczu miasta. Po czwarte lokal prawie wcale nie posiada okien. Po piąte, teren ogrodu (bardzo ładnego zresztą) nie jest dostosowany do przebywania na nim dużej ilości trudnej młodzieży, gdyż posiada wiele elemntów dekoracyjnych, które można zniszczyć, przewrócić na dziecko, itp. Po szóste, obok tego lokalu znajduje się wielki gmach byłego kina, który nie jest zabezpieczony, ma wybite okna, pootwierane drzwi, pootwierane studzienki kanalizacyjne zarośnięte krzakami i jest siedzibą staszowskich lumpów, co widać na posadzkach (rozbite butelki, nieczystości). Po siódme za budynkiem przyszłej świetlicy (dwa metry od niej) znajduje się stroma skarpa, a niżej dość głęboka i szybka w tym miejscu rzeka, która nie jest oddzielona żadnym ogrodzeniem. Po ósme, lokal jest kilka razy mniejszy od naszej dotychczasowej siedziby, więc nie ma jak rozmieścić tam naszego sprzętu. O tych i innych problemach informowałem obu panów staszowskich starostów, ale mimo to podjęto na początku sierpnia bez mojej zgody decyzję o przewiezieniu tam wszystkich moich rzeczy ze świetlicy Hades. O robieniu tam jakichkolwiek zajęć od tego momentu nie mogło być już mowy, bo stała się ona po prostu magazynem, gdzie mój sprzęt jest poustawiany jeden na drugim, piętrowo, bo inaczej się nie mieści. Ja zresztą, po dokładnym zapoznaniu się z wymienionymi wyżej problemami, doszedłem do wniosku, że nie jestem w stanie zapewnić w tym miejscu bezpieczeństwa dzieciom i młodzieży, i zajęć świetlicowych tu nie będę prowadził. Wypowiedź pana starosty Skotnickiego w Radiu Kielce w dniu 2 listopada 2011 roku, w której twierdził, że w tym miejscu będą lepsze warunki niż w Liceum Wyszyńskiego, uznaję za kompletnie nieodpowiedzialną. Sąsiadem szkoły jest gmach policji, tam – lokal gastronomiczny z alkoholem, teren szkolny jest dobrze oświetlony – tam słabo, a w wielu miejscach w ogóle nie oświetlony, w szkole jest ciepło – tam 24 października dostałem pismo, które można by uznać od biedy za obietnicę zrobienia ogrzewania (choć napisane jest tak sprytnie, że w zasadzie niczego nie obiecuje), przy szkole jest kompleks wielu boisk – tam ruina kina, czyli lumpiarnia staszowska, teren wokół szkoły spełnia wszelkie standardy bezpieczeństwa, na Łazienkowskiej jest bardzo ładnie, ale dla nieusłuchanych i znerwicowanych dzieci z trudnych rodzin niebezpiecznie pod wieloma względami.
Nie chcąc tym momencie przedłużać tego tekstu, chcę stwierdzić, że pragniemy nadal pomagać dzieciom i młodzieży w naszej świetlicy Hades w LO Wyszyńskiego, gdzie z sukcesami działaliśmy półtora roku, w niczym nie przeszkadzając szkole. To, że nas stamtąd wyrzucono, nie miało żadnych podstaw, poza nieudolnością, bezdusznością i złą wolą decydentów, bez żadnej pomocy których tę świetlicę zorganizowaliśmy, a teraz muszę apelować do Państwa o obronę jej przed nimi. Stworzyć świetlicę daliśmy radę sami, ale teraz bez Państwa pomocy jej nie obronimy.

Wojciech Zarzycki mail: niemagister@gmail.com więcej na www.niemagister.pl

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogłoszenia, Świetlica Hades. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *