Artykuł pana Marcina Jarosza z Echa Dnia – Echo Powiśla z 28.10.2011 pt „Mieli wspomóc „niemagistra” i jego wolontariuszy. Na obietnicach się kończy?”

Tak wyglądały piwnice staszowskiego ogólniaka jeszcze pod koniec lutego tego roku, gdy działał tam Wojciech Zarzycki ze swoimi wolontariuszami.
Po tegorocznym lecie zostały wspomnienia. Tak samo jak po zapowiedziach, że władza powiatu i dyrekcja staszowskiego liceum wspomogą „niemagistra” i jego wolontariuszy w powrocie do murów ogólniaka.
Historia pewnego wolontariackiego przedsięwzięcia została skutecznie usunięta z przestrzeni, w której istniała, mimo, że władni do podejmowania decyzji deklarowali pełną zgodność własnych myśli z ideami tego przedsięwzięcia. „Kością” niezgody okazał się sam inicjator dzieła – Wojtek Zarzycki, popularny niemagister.

HISTORIA PEWNEJ DZIKIEJ ŚWIETLICY, ALE BEZ HAPPYANDU

Kiedy wczesną wiosną tego roku, po pierwszym naszym materiale dotyczącym nieformalnej świetlicy zrobił się „szum”, okazało się, że o „Hadesie” Wojciecha Zarzyckiego, który przez kilkanaście miesięcy funkcjonował w piwnicach Liceum Ogólnokształcącego imienia kardynała Stefana Wyszyńskiego w Staszowie dyrekcja tej szkoły dowiedziała się… z gazety. Dyrekcja wszakże nie miała obowiązku pilnować, co na jej podwórku wyprawia najemca, któremu użyczono odpłatnie piwnice na prowadzenie baru, ale chęci też zabrakło.

Cały szum nie wziął się z niczego. Okazało się, że staremu najemcy kończy się umowa, a przed wolontariuszami i samym Zarzyckim stanęła wizja likwidacji „dzikiej” świetlicy. Przez miesiące działalności zdążyła ona przygarnąć pod swoje skrzydła tych, od których częściej odwraca się wzrok, gdy ci potrzebują większej uwagi. Dzieci i młodzież, zamiast błąkać się wieczorami bez celu po ulicach miasta, mogła przyjść do „Hadesu” i trochę się „rozerwać”. Jak? Grając, ćwicząc lub czytając. Do wyboru było wiele przyrządów i pomoc wolontariuszy, którzy uczyli gry w bilard, ping –ponga czy szachy. Zabierali się też za lekcje i pomagali nadrabiać uczniowskie zaległości ze szkoły.

Z OGÓLNIAKA DO STASZOWSKICH „ŁAZIENEK”. NIEMAGISTER KRĘCI NOSEM

To nie były „kryształowe” dzieciaki, ale przy bliższym poznaniu zamieniały swoją butę w zupełnie szczerą rozmowę o marzeniach, planach a nierzadko problemach. Kiedy zamknięto im drzwi przed nosem, przenieśli się w inne miejsce, do zwykłego baru. Latem tego roku znaleziono im inne lokum – przy Pałacu Łazienkowskim. Należący do prywatnego przedsiębiorcy obiekt urzędnicy uznali za miejsce adekwatne dla takiej działalności. – Udało się – można by tryumfalnie powiedzieć, ale do tryumfu daleko. W nowym lokum jest kilka zasadniczych wad, które zdaniem Zarzyckiego niweczą pracę i jego i wolontariuszy.

– Lokal nie jest ogrzewany. Działanie tutaj na przykład zimą mija się z jakimkolwiek celem. Okolica też nam nie sprzyja. Teren jest ładnie urządzony, istnieje duże prawdopodobieństwo, że młodzież mogłaby dla samego tylko wygłupu zniszczyć pewne elementy, jakieś figurki czy ławkę. W pobliżu jest nieczynne kino, szyby tam są powybijane. To idealne miejsce na papierosy, nawet narkotyki. Przy budynku liceum była policja, dosłownie za murem. Mieliśmy bat na niepokornych – mówi popularny „niemagister”.
URZĘDNICY: NIE BYŁO ŻADNEJ POMOCY I WSPÓŁPRACY

Ale jego tłumaczenia nie przekonują urzędników. – To nie jest argument. Jak się chce prowadzić działalność to trzeba mieć świadomość, że to też kosztuje – odpowiada Andrzej Kruzel starosta staszowski. Zarzyckiemu ma za złe, że ten nie umożliwił sprawnej przeprowadzki swoich rzeczy do nowego miejsca i blokował przez kilka miesięcy prace remontowe w piwnicach. – Przez kilka miesięcy nie mogliśmy tam nic zrobić. Pomieszczenia wymagały drobnego remontu i odświeżenia. Dopiero jak wyczerpaliśmy wszystkie możliwe warianty to dokonaliśmy przeprowadzki na własny koszt. Pan Zarzycki w niczym nam nie pomógł – dodaje starosta.

Między innymi tym argumentuje swoje stanowisko, gdy pytamy o ewentualne możliwości powrotu „niemagistra” na teren ogólniaka. Kilka dni temu wyłoniono, w drodze przetargu, kolejnego najemcę. Czy zezwoli on na działanie Hadesu? Nie, bo narazi się na zerwanie umowy. Dlaczego? Bo organizator przetargu umieścił kilka punktów, które precyzują, czego najemca zrobić nie może.

BAJKA O NAJEMCY, KTÓRY SIĘ ZGADZA

W punkcie 8 specyfikacji czytamy, że „wynajmujący nie dopuszcza zmiany profilu działalności prowadzonej w wynajmowanym pomieszczeniu w okresie trwania umowy najmu”, natomiast kolejny punkt mówi o tym, że „najemcy nie wolno oddać wynajmowanego lokalu w całości lub części osobie trzeciej do bezpłatnego używania lub podnajem”. Co to oznacza w praktyce? Że szkolny barek nie może pełnić roli świetlicy oraz, że przyszły najemca nie może w żaden sposób użyczać terenu, który wynajmuje innym osobom, czyli na przykład Wojciechowi Zarzyckiemu, niezależnie od tego, czy byłoby to gratis czy za odpłatą.

Jak to się ma do zapewnień, które przy dziennikarzach składali kilka miesięcy temu zarówno przedstawiciele starostwa jak i dyrekcji szkoły? Wtedy stanowisko było takie, że z potencjalnym nowym najemcą baru będą prowadzone rozmowy, aby piwnice mogły zostać udostępnione wolontariuszom dla potrzeb świetlicy. Dziś stanowisko jest inne.

URZĘDNICY: NIKT NIE ZAMYKA DRZWI, ALE NIE CHCEMY MIEĆ „PRZYGÓD”

– Takie przepisy zastosowaliśmy po poprzednim najemcy. Nie może być tak, że dobrowolnie rozporządza się obiektem najmu bez powiadomienia właściciela o swoich zamiarach. Nie jest powiedziane, że pan Zarzycki nie ma wstępu do liceum. To my, jako organ założycielski możemy podjąć taką decyzję. Ale przyznam szczerze, że na dziś pan Zarzycki nie jest partnerem do merytorycznej rozmowy – mówi Andrzej Kruzel starosta staszowski.

Okazuje się, że nie jest partnerem ani dla starosty ani dla dyrekcji szkoły. – Chciałem porozmawiać z panią dyrektor, ale najpierw poprosiła o spotkanie za godzinę, a potem już jej nie było. Miała wcześniej zaplanowane spotkanie w starostwie – mówił w środę niemagister.

PRZEDWCZORAJ HADES, WCZORAJ POLITYKA, DZIŚ ZNOWU HADES, JUTRO…?

Na głowę Zarzyckiego spadają te same zarzuty, co poprzednio. Nikt z urzędników starostwa ani dyrekcji szkoły nie był ani razu na zajęciach w Hadesie. Wątpliwości dotyczą nie tylko zarabiania podczas zajęć w świetlicy poprzez udzielanie korepetycji, ale też metod wychowawczych „zarzyckiego”, który co wiadomo powszechnie, kilka lat wcześniej zasłynął tym, że na lekcje w szkole przychodził z Alfem, bohaterem jednego z amerykańskich seriali. – To prawda. Prowadzę korepetycje prywatnie dla uczniów, ale w domu. Ten, kto stawia taki zarzut, że zarabiałem na Hadesie niech sobie odpowie na pytanie, skąd te dzieci miały brać pieniądze. Jak się nie ma argumentów to się po prostu kłamie – odpowiada Zarzycki.

Pat trwa. Dziś „Hadesu” nie ma. Od momentu przeprowadzki do nowego lokalu nie odbyły się tam ani jedne zajęcia. Niektórzy wolontariusze wyjechali za granicę. Dzieci znów są na ulicach. Złośliwi twierdzą, że „niemagister” skacze z kwiatka na kwiatek. Najpierw chciał pomagać dzieciom, potem dzieci zostawił dla polityki i wyborów. Wybory minęły i znów trzeba mieć zajęcie… więc powróciła bajka o Hadesie.

DIALOG JEST JESZCZE POTRZEBNY?

– Szkoła to całe moje życie i poświęciłem jej wiele własnych pieniędzy, jeszcze w czasach, gdy tutaj uczyłem. W kwestii wyborów to zarzuty proszę kierować do tych, który wydali wiele pieniędzy na własne kampanie. Mnie było szkoda tych pieniędzy. Wolałbym wystartować do przetargu na prowadzenie baru szkolnego, ale cóż – nie było możliwości abym zmieścił się w wymaganych warunkach – odpowiada Wojciech Zarzycki.

Kiedy pytamy obie strony o możliwości rozmowy „ostatniej szansy” starosta i niemagister podchodzą do tego sceptycznie. – Jestem otwarty, ale proszę tym razem, żeby to była rozmowa z Wojciechem Zarzyckim i jego wolontariuszami. Nie chcę bawić się w medialne gierki i przedstawienia. Musi być pewien porządek, nie ma na to rady – odpowiada Andrzej Kruzel. – Spróbować rozmawiać można tylko, co to da – kwituje Zarzycki.
I tutaj wracamy do punktu wyjścia. Niemagister nie chce być reformowany, a urzędnicy nie maj zamiaru łagodzić swojej linii. Wszyscy władni do podjęcia rozsądnych rozmów w tej sprawie mają wiele zasług na polu edukacji i wychowania.

WSKAZÓWKA NA MIEJSCU, CZYLI WARTO SŁUCHAĆ PRYMASA

Nie bez powodu przecież przyznano im podczas tegorocznego Dnia Edukacji Narodowej ważne wyróżnienia: Nagrodę Ministra Edukacji Narodowej za wybitne osiągnięcia w pracy dydaktycznej i wychowawczej otrzymała Aniceta Wójcik wicedyrektor Liceum Ogólnokształcącego, zaś Nagrodę Starosty Staszowskiego za szczególne osiągnięcia w pracy dydaktycznej i wychowawczej otrzymała Jolanta Zdrojkowska dyrektor tej placówki. Medalami Komisji Edukacji Narodowej, za szczególne zasługi dla oświaty i wychowania odznaczono zarówno Andrzeja Kruzla jak i Michała Skotnickiego, starostę i wicestarostę staszowskiego.

Patron staszowskiego liceum Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński powiedział takie słowa: „Coraz częściej dochodzi się dzisiaj do przekonania, że nie ma sensu wyliczanie dzielących świat różnic, natomiast wielką mądrością jest wynajdywanie takich mocy i wartości, które jednoczą wszystkich ludzi”.

Niech to będzie mottem do przyszłych rozmów w sprawie Hadesu.

Zamiast „bawełny” – szczerość
Może i warto rozmawiać tylko, po co, skoro i tak na końcu każdy walczy o to, aby jego było na wierzchu. A czy ktoś zapytał dzieci? Przecież wszyscy mówią, że to ich dobro jest tutaj najważniejsze. Trudno to wskazać, bo na pierwszy plan wychodzą raczej animozje i prowincjonalne ambicje zamiast wspólnego działania w dobrej przecież sprawie. Nikt, bowiem przez te kilka miesięcy nie zakwestionował tego, że ta inicjatywa jest dobra i że jest potrzebna. Czy Hades musi być w Liceum? Nie musi, choć mógłby tam istnieć. Sam Wojciech Zarzycki widzi momentami to miejsce jako swój mały pomnik. Co więc tak paraliżuje tych, którzy mają władzę do podejmowania decyzji? Paradujący z „alfem” pod pachą korepetytor, który w wolnym czasie chce być społecznikiem? Urzędnicy mówią, że sercem są „za”, ale wiadomo jest i rozum, a do tego te przepisy. Dlaczego zatem żaden z magistrów na etacie nie wyłożył „niemagistrowi” zasad prowadzenia takiej działalności i wymagań, jakie musi spełnić? Gdzie się podziała misja urzędu państwowego, który ma służyć wszystkim obywatelom (nie tylko grzecznym i należycie poukładanym) pomocą i radą?. A może zamiast mówić o poparciu lepiej powiedzieć szczerze – „Nie chcemy cię tutaj”.
Marcin Jarosz Echo Dnia

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogłoszenia, Świetlica Hades. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *