Staszowska Szopka Całoroczna (część 25) Armistycjum

Armistycjum

Słuchajcie mnie ludkowie,
co wam poeta powie:
trza brać się do roboty,
miast ze sobą drzeć koty.

Ja tu przejmuję władzę
i każdego usadzę,
tam gdzie siedzieć powinien,
jeżeli będzie winien!

Jeżeli jest półgłówek
z tendencją do łapówek,
to go posadzę w ciupie –
skończą się rządy głupie.

Władzo – rób obwodnicę,
i oddaj mi Świetlicę,
to cię pochwalę piórem,
a lud zaśpiewa chórem
piosenki, co ułożę,
jak ty mi dopomożesz.

Burmistrze i Starosty –
interes macie prosty.
Drzeć koty z Niemagistrem,
to jest szaleństwo czyste.

bo nic wam to nie daje,
tylko stłuczone jaje,
i guz nabity wierszem,
a to tylko po pierwsze.

Po drugie edukacja,
to jest kompromitacja,
nie wciskajcie tu kitu
i fikcyjnego bytu,
statystyki z powietrza,
gdy tutaj wiedzy potrza.

Ja wiem, jak trzeba uczyć,
innych mogę nauczyć,
bo wielu tu partoli,
że aż ząb w szczęce boli!
Zastrzegam, że nie wszyscy,
bo są też belfrzy bystrzy,
ale wziąwszy to w kupę,
można rozbić o d … !

Ja miejsca potrzebuję,
gdzie sam wyedukuję
najpierw wolontariuszy,
i edukacja ruszy
naprawdę jak z kopyta,
że aż się zadziwita.

Ja słów na wiatr nie rzucam,
ani nie zgrywam buca.
Ja to na pewno zrobię,
nawet przeciwko tobie

Burmistrzu i Starosto,
metodą bardzo prostą,
ale dłuższą i żmudną,
więc zrzuć maskę obłudną
staszowski decydencie
i obróć się na pięcie,
dokonaj półobrotu,
i włącz się do galopu.

Zamiast Świetlicę niszczyć,
pomagaj, żeby błyszczyć
mogła pełniejszym blaskiem,
a spotkasz się z oklaskiem
zadowolonych ludzi,
bo się coś dobre wzbudzi.

Zrozumcie dwaj Panowie,
że mnie jest ani w głowie
na wasze stołki czyhać,
a was z urzędu spychać.

Ja mam tu inne plany,
lecz was zepchną Barany,
które też czują paszę –
to im w smak stołki wasze.

W budowie obwodnicy
ludzie będą jak dzicy,
bo się ich interesy
naruszy oraz kiesy.

A na to nie ma siły,
choćbyśta święte były!
Jak ominiecie Iksa,
to Igrek będzie fiksał,
bo działkę mu przetniecie,
więc zrobi szum w powiecie.

Jak Iks poniesie stratę –
pisma będzie bogate
skrobać na wszelkie strony
i pchać wam w plecy brony.

Wcale wam nie zazdroszczę,
ja sam noża nie ostrzę,
a nawet, wręcz przeciwnie,
z waszego punktu dziwnie
zaczynam postępować,
bo nóż kazałem schować.

Mam parę w życiu zasad:
pierwsza – nie żądać posad,
druga – by być odważnym,
trzecia – przy tym rozważnym,
czwarta – bronić słabszego,
piąta – nie ruszać jego.

I w myśl piątej zasady,
zażywacie se laby
od mojej poezyjej,
co wam dusiła szyję.

Bo przyszła na was kryska
na mapie, jak Matyska.
Czy se z tym poradzicie,
to sami też nie wicie –

bo tu kumpel ma składy,
a inny tu zakłady,
z tym lepiej nie zadzierać –
więc jak tu szlak wybierać?!

Ja wam w tym nie pomogę,
ale odciążyć mogę.
Dosłownie w dwa tygodnie
ludzie was wspomną godnie,
bo tyle trzeba czasu,
by „Hades” wyszedł z lasu,
i wszyscy Staszowiacy
mieli tam jak na tacy
różne formy nauki,
kultury, sportu, sztuki.

A wszystko za darmochę –
trza pomyślunku trochę,
ja mam go aż w nadmiarze,
dajcie SALĘ – pokaże.

Jego Wysokość
Literacki Król Staszowa, Kurezwonk,
Bogoryjej, Kuniemłet, et cetera, et cetera …
Niemagister Wojciech Zarzycki

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogłoszenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Staszowska Szopka Całoroczna (część 25) Armistycjum

  1. japygidae pisze:

    O tym, że nie każdy wariat to lepszy gość. Dziękuję. Dobranoc

    Cóż, intencje zawsze dobre
    Poświęcone nawet zmysły
    Gdy się tępić chce głupotę
    Daj by mądre myśli błysły
    A pamiętaj z kim przystajesz
    Czy ten wariat też jest lepszy?
    Jak ocenia wartość ludzi…?
    Mądrość śmiechu na głupotę
    Nie jest z prawa z lewa, środka
    Nad głąbami sąd się zaczął
    Czy z plewami Niemagistra spotka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *