Paradoksy

Paradoksy

Paradoksy są na świecie –
to wiedziałem jako dziecię,
bo czytałem mądre książki
za oszczędzone pieniążki.

Kiedy byłem chłoptaś mały,
państwem rządziły cymbały –
Robotniki Zjednoczone,
w Polską Partię przemienione.

Te Polaki przyszły z Moskwy,
oblazły Polskę jak pluskwy,
zjednoczyły durniów zbrodnie,
chęć, by kraść i żyć wygodnie.

Robotników bili knutem,
pałką i podkutym butem,
mogli także krew ich przelać,
bo się nie wahali strzelać.

Ich następcy w Magdalence,
swoim wrogom w chętne ręce,
przekazali całą władzę.
Podobnie też było w Pradze,
Budapeszcie i Berlinie –
świat się zmieniał niczym w kinie!

Jest lepsze słowo – w teatrze,
tak ja na to teraz patrzę,
tam dekoracje na niby,
obracają tajne tryby.

Widzisz zimę w pierwszym akcie,
a już wiosnę po antrakcie,
w trzeciej części są upały,
jesień kończy spektakl cały.

Każdy wie, że to na niby,
że trujące z drewna grzyby,
grzmoty są puszczane z taśmy,
gieroj klepie tekst nie własny,
a dokładniej, to autora,
gdy na scenie przyjdzie pora.

Po tej tajnej Magdalence
uścisnęli sobie ręce:
Kiszczak, Michnik i Wałęsa,
Kaczyński i trochę mięsa
chudszego, lecz też bez kości.
Śmierdziało to wszystko cości!

Nićmi grubymi to szyli,
ale ludzie się cieszyli.
No, nie wszyscy, ja tam z boku,
czekałem na efekt kroków,
których pic widziałem szpetny,
bo je Korwin przejrzał świetny,
Michalkiewicz dostrzegł fałsze,
Kisielewski skutki dalsze.

Krótko mówiąc, byli tacy,
którzy mieli fałsz na tacy,
ostrzegali przed przekrętem,
lecz ich słowa mądre, święte,
zagłuszał ryk propagandy
obu części cwanej bandy,
która się bratała w kole,
siedząc przy Okrągłym Stole.

Potem przyszła Gruba Kreska,
w Belwederze Wojciech mieszkał,
gen. Kiszczak – Człowiek Honoru,
gen. Siwicki – od poboru.

Jedna paniusia, aktorka
Szczepkowska w telewizorkach,
tak się wszystkim tym przejęła,
że komuny czas zamknęła,
ogłosiła jego koniec.

Mógł uwierzyć tylko dzwoniec,
który nie wie, że aktorzy
oszukują ten świat Boży,
umierają po sto razy,
jak się rola im przydarzy.

A komuna nie umarła,
tylko krew na rękach starła,
tak, jak już wcześniej Stalina –
na strych wyniosła Lenina,
mniej ględzi o Ludziach Pracy.
Teraz Geje dla niej cacy,
broni Sodomy, Gomory,
chwali transwestyckie stwory.

Teraz trzyma nie za mordę,
lecz za mózgi – mając hordę
dziennikarzyn lisiej maści,
gotowych każdej napaści
na tych, co rozsądku bronią,
głowy przed bzdurą nie skłonią.

Mają pomysł jeszcze lepszy –
widząc, że się wszystko pieprzy,
że kraj idzie już w rozsypkę
i widać nędzy wysypkę,
zamknąć chcą krytykom usta
za pomocą knebla ustaw.

Nie chcesz kłamać dla korzyści –
siejesz Mowę Nienawiści!
Jak posiedzisz ze dwa lata,
to przemienisz się w psubrata,
będziesz szczekał w zgodnym chórze,
przyznasz rację każdej bzdurze.

Już poprawnie politycznie
będziesz ślinił mordę ślicznie,
na ekranie lub w gazecie,
wychwalając kretyństw śmiecie.

Już się nie da bez cenzury
budować więzienia mury.
W miarę postępu Postępu
trza pilnować elementu,
który sypie piasek w tryby,
najlepiej go zakuć w dyby.

Tych, co przymknąć się nie uda,
trzeba będzie lać po udach,
kulą tego potraktować,
kto nie umie się zachować!

Wojsko własne może nie chcić,
no to trzeba prawo pichcić,
żeby obcy żołnierz z bronią
tłukł grzbiet narowistym koniom.

cdn.

Niemagister Wojciech Zarzycki

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogłoszenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *