Korespondencja Pisarki z Niemagistrem (cd.)

Co tam skakanie ze spadochronem. Ja chciałam być pilotem myśliwca! Poważnie. Nie śmiej się. Ale wiesz, matematyka. Gdybym w odpowiednim czasie trafiła na takiego belfra jak Ty, pewnie by mi się to udało.
Podziękowania przekazałam (podpis Pisarki)

Moja odpowiedź:

Niedoszły pilocie myśliwski,
Od samego początku wiedziałem, że jesteś niesamowitą dziewczyną, i to się potwierdza. Wolontariuszka Beata czytała Twoją książkę (nie całą, oczywiście). Widziałem, jak siedzi na niewygodnym barowym stołku (skąd miała dobry przegląd sytuacji wśród dzieciarni) i jest pochłonięta lekturą. Powiedziała na koniec, że książka jest nietypowa i dobrze się czyta, ale nie da się zbyt dużo na raz. Jak widzisz, dobraliśmy się jak w korcu maku, mamy różne umiejętności, ale podobne gusty. My, wolontariusze mamy już coś ciekawego od Ciebie do czytania, pomyśl teraz o naszych dzieciach i młodzieży.
Dziś w Staszowie były wielkie uroczystości religijne związane z błogosławionym Janem Pawłem II. Może napiszę o tym na blogu i dam zdjęcia. Pod koniec pan starosta Kruzel wygłosił podniosłe przemówienie, Gdybym go nie znał, to bym się wzruszył. Ale go znam…więc pozostałem niewzruszony (w swoim uporze walki o naszą świetlicę). Dziennikarzom z TVP Kielce służyłem po uroczystościach za przewodnika, bo nie znali topografii Staszowa, twarzy oficjeli i ich zwyczajów. Załatwiłem im możliwość rozmowy przed kamerą z księdzem, nie dałem rady z żadnym krawatowym (pewnie podejrzewali niesłusznie jakiś podstęp, że padną pytania nie o JPII, ale o „Hades”) No coż, zbytek ostrożności, nic takiego nie planowałem. Natomiast po dobrym obiedzie, (zjedzonym na tzw. krzywy ryj) wśród prominentów (co na pewno wzbudziło ogólny niesmak i zgorszenie) pojechałem z ekipą TV do Kielc, a po drodze naświetliłem sytuację i nasze hadesjańskie problemy. Co z tego wyniknie, zobaczymy. Pozdrawiam ubogacony duchowo i wymarznięty cieleśnie (bo cały czas byłem w koszulce z krótkim rękawem, tej z NiemagisterTV)
 
Wojciech Zarzycki
 
Ps: Byłbym zapomniał, że dzień wcześniej uczestniczyłem w spotkaniu z posłem PiS Maxem Kraczkowskim. Dostał komplet materialów prasowych, poprosił o mój mail (nie miałem długopisu, zgadnij, kto pożyczył – pan burmistrz, to jest dobry omen).
Pan Kraczkowski, prawnik, obiecał pomoc.

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
Ten wpis został opublikowany w kategorii Listy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *