Dawno temu w Echu Dnia

MALI GENIUSZE I… „NIEMAGISTER”
dodano: 12 maja 2006, 0:01 Autor: Szymon BASIŃSKI

Echo Dnia

Kilku uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej ze Staszowa wprawiło w osłupienie polskich specjalistów od matematyki. Wygrali rywalizację z rówieśnikami – dziś ich poziom to co najmniej klasa matematyczna liceum. Za małymi geniuszami stoi człowiek, który szokował kraj już nieraz, słynny ze swych szalonych pomysłów nauczyciel ze Staszowa – Wojciech Zarzycki, „Niemagister”.
Nieprzeciętnie utalentowani uczniowie we współczesnych warunkach edukacyjnych rzadko mogą rozwinąć skrzydła. Często stanowią problem dla szkoły i rodziców, którzy nie bardzo wiedzą, co zrobić ze zdolnymi maluchami. Indywidualny tok nauczania to nadal rzadkość. Jeśli trafią na nauczyciela-entuzjastę, to istnieje szansa na wykorzystanie drzemiących w dziecku możliwości. Jednym z niewielu ludzi, którzy do uczenia podchodzą z pasją, jest słynny staszowski „Niemagister” Wojciech Zarzycki. Tym razem skupił się na wyszukiwaniu wśród uczniów matematycznych geniuszy. I udało się. W grupie swoich podopiecznych ma prawdziwe perełki. Są w niej uczniowie pierwszej i drugiej klasy szkoły podstawowej, dla których rozwiązanie zadań z zakresu liceum jest pestką.

Szalony nauczyciel
Życiorys Wojtka Zarzyckiego jest niezwykle barwny. Swego czasu rozpisywały się o nim wszystkie gazety w Polsce. Wystąpił w programie Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny „MdM”. Zasłynął z najdłużej prowadzonej głodówki przeciwko głupocie, z przerwą od godziny 12 do 13 na obiad i wieczorną medytację. Protestował na staszowskim Rynku, na plaży w Golejowie. To także twórca nowej skali ocen, którą chciał wprowadzić w szkole. Miała ona wyglądać następująco: 1 – bardzo dobry, aczkolwiek ręce i nogi opadają, 2 – bardzo dobry, aczkolwiek mizerny, 3 – bardzo dobry, aczkolwiek nie beznadziejny , 4 – genialny, 5 – szalony, 6 – cudowny. Proponował również, aby ocenę semestralną i końcową ustalał uczeń bądź inna kompetentna osoba, jak matka, babcia, dziadek, narzeczona lub każdy, kto umie czytać i pisać. Wojciech Zarzycki już jako licealista był zawsze w czołówce, wśród najlepszych. Nic więc dziwnego, że bez problemu dostał się na matematykę na Uniwersytet Warszawski. Tu również był wśród prymusów. „Niemagister” wyszedł później. Jak twierdzi, „nie zrobił tytułu, ponieważ widział w życiu tylu idiotów obdarzonych tytułami, że nie chce mieć z taką bandą nic wspólnego”. Po studiach podjął pracę w Liceum Ogólnokształcącym w Staszowie, gdzie uczył matematyki i informatyki. Zasłynął z nietypowych metod nauczania. W trakcie lekcji za pomocą rysunków, malując na tablicy pieski oraz kotki, wyjaśniał uczniom podstawy przedmiotów ścisłych. Na zajęcia przychodził przebrany raz za płetwonurka, innym razem za żołnierza radzieckiego, czasem kazał się nosić uczniom na krześle po korytarzu. Jego ulubioną maskotką, z którą nigdy się nie rozstawał, był pluszowy Alf. Wprowadził własny system ocen – stawiał siódemki, ósemki, dziewiątki, a nawet „koziołki-matołki”. Przed ośmioma laty został zwolniony, jak podano „ze względu na brak kwalifikacji do nauczania jakiegokolwiek przedmiotu”. Kiedy odszedł ze szkoły, rozpoczął słynne głodówki.

W kolejce do korepetycji
Dzisiaj utrzymuje się głównie z udzielania korepetycji. Na jego temat krąży wiele opinii. Niektórzy na jego widok pukają się w głowę i mówią: „Wariat”. Inni wysyłają do niego swoje dzieci na prywatne lekcje, bo jak mówią któż, jak nie Wojtek, lepiej wytłumaczy matematykę czy informatykę. Zapisy na „korki” trzeba składać z wyprzedzeniem, bo „Niemagister” ma czas wypełniony po brzegi. Z jego wykładów korzystają także studenci między innymi krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej czy kieleckiej Akademii Świętokrzyskiej, którzy specjalnie urywają się z zajęć, żeby przyjechać do Staszowa.
„Niemagister” to także fundator licznych nagród dla staszowskiego liceum, które niegdyś kończył i z którego został wyrzucony. Kilka lat temu ogłosił konkurs na dyrektora tysiąclecia. Jednoosobowe jury w osobie Zarzyckiego orzekło, że bezkonkurencyjnym zwycięzcą został dyrektor Adam Koziński, który zwolnił Wojtka z pracy. Główną nagrodą było dwadzieścia kopert, z których każda zawierała po tysiąc złotych. W sumie 20 tysięcy złotych przekazał na ręce zwycięzcy. Zgodnie z założeniem zostały one przeznaczone na zorganizowanie konkursów szkolnych i nagrody w nich. Wcześniej „Niemagister” ufundował wiele książek do biblioteki liceum oraz komputery. Dzięki niemu dyrektor tysiąclecia doczekał się tablicy pamiątkowej wiszącej w budynku szkoły.

Mali geniusze
Chociaż Wojtek Zarzycki w swoim środowisku budzi wiele kontrowersji, to nie można mu odmówić jednego – wielkiego entuzjazmu, pasji, z jaką podchodzi do uczenia matematyki. Od lat zajmuje się udzielaniem pomocy uczniom miejscowych szkół. Za swoją pracę nie bierze pieniędzy. Matematykę wyjaśnia tym, którzy jej nie rozumieją, ale prawdziwą satysfakcję czerpie z pracy z uzdolnionymi maluchami. Od kilku miesięcy kilka razy w tygodniu można spotkać go w Szkole Podstawowej numer 2 w Staszowie, gdzie prowadzi kółko zainteresowań. Jest wdzięczny dyrekcji i nauczycielom za pomoc w organizacji zajęć. W grupie swoich podopiecznych ma prawdziwe perełki. Są w niej uczniowie pierwszej, drugiej i trzeciej klasy szkoły podstawowej, dla których rozwiązanie zadań z zakresu liceum jest pestką. – Dzieci znacznie wykraczają poza zakres nauczania i rozwiązują nawet trudne zadania. Równania logarytmiczne, nierówności kwadratowe, funkcje wykładnicze, metoda Sarussa stosowana do obliczania wyznacznika macierzy stopnia trzeciego, ciągi arytmetyczne, liczby zespolone, silnia to tylko przykład rozwiązywanych zadań, z którymi nie radzą sobie starsi o kilka lat koledzy – wyjaśnia Wojtek Zarzycki.

Pierwszak na poziomie liceum
Na zajęcia od pół roku przychodzi Wojtek Olejniczak, który jest uczniem pierwszej klasy szkoły podstawowej i już rozwiązuje zadania z liceum. – To prawdziwy mały geniusz. Chciałem go zgłosić do konkursu matematycznego dla gimnazjalistów, ale mi odmówiono ze względu na wiek – mówi Wojtek Zarzycki.
Paweł Olejniczak jest lekarzem, jego żona – analitykiem medycznym. Rodzice chłopca cieszą się, że syn może rozwijać swoje zdolności, bo jedno jest pewne, że ma nieprzeciętny talent matematyczny. – Już jako czterolatek umiał dodawać, odejmować, mnożyć, szybko nauczył się czytać i pisać. W dodatkowych zajęciach u pana Zarzyckiego uczestniczy od początku roku szkolnego. To, że może rozwijać się w tej dziedzinie, jest w stu procentach zasługą pana Wojtka. Syn nie czuje się obciążony i bardzo chętnie zabiera się do kolejnych zadań matematycznych – opowiada Paweł Olejniczak.

Najlepsi w kraju
Podobnie jest z Kamilem Polokiem, uczniem trzeciej klasy szkoły podstawowej i o rok młodszym Rafałem Pragaczem, który jest tegorocznym zwycięzcą ogólnopolskiego turnieju matematycznego „Kwadratura koła” w kategorii uczniów klas drugich. Jego starszy brat Artur to także matematyczny geniusz. On również został mistrzem polski w tym turnieju w kategorii klas szóstych szkoły podstawowej.
– Rafał bardzo wcześnie zaczął liczyć i czytać. Uczęszcza na zajęcia do Wojtka Zarzyckiego w ramach świetlicy szkolnej. Zamiast bawić się z dziećmi, po prostu woli uczyć się matematyki. Na początku nie zwracaliśmy uwagi, jakie zadania rozwiązuje. Kiedy spojrzałam w zeszyt syna, nie mogłam uwierzyć, że jest w stanie podołać tak trudnym zadaniom – mówi Aneta Pragacz.
Rodzice Rafała i Artura są lekarzami. Nie chcą, by talent chłopców został zmarnowany. Cieszą się z ich kolejnych osiągnięć. – Starszy syn uczęszcza do piątej klasy i ma również zdolności matematyczne. Jest zwycięzcą konkursu „Kwadratura koła” dla uczniów klas szóstych. Udało nam się załatwić Arturowi indywidualny tok nauczania z matematyki, ale jest to bardzo trudne. Trzeba było przeprowadzić testy, mieć opinie z poradni, zgodę dyrekcji szkoły, władz. Cała masa dokumentów. Uczestniczy także raz w tygodniu w zajęciach na Politechnice Świętokrzyskiej, prowadzonych przez Marcina Brauna. Szkoda, że wcześniej nie było takich zajęć, jakie prowadzi obecnie pan Zarzycki. Artur byłby dzisiaj na dużo wyższym poziomie – dodaje Krzysztof Pragacz.

Urzędnicy nic nie wiedzą
Niezwykłymi umiejętnościami uczniów był zaskoczony kierownik Wydziału Oświaty staszowskiego magistratu Jan Ungeheuer. – Z wykształcenia jestem fizykiem i informatykiem i tym bardziej jestem zdumiony wiedzą dzieci, które zaledwie uczą się w pierwszej, drugiej i trzeciej klasie szkoły podstawowej. Są to po prostu mali geniusze. Jednak same zdolności nie wystarczą, to nauczyciel bardzo musi się starać, by dzieci nie nudziły się nauką i chciały same pogłębiać wiedzę. Jest to także ogromny sukces nauczyciela, który potrafi dziecko w wieku siedmiu czy ośmiu lat zachęcić do takiej pracy, tym bardziej że są to dobrowolne zajęcia. Nie wiedziałem o takich zdolnych dzieciach. Teraz przy opracowywaniu projektu organizacyjnego postaram się, by uwzględnić dodatkowe zajęcia dla nich. Musimy też zastanowić się nad wprowadzeniem indywidualnego toku nauczania, bowiem w swoich klasach na pewno nudzą się na matematyce – zaznacza Jan Ungeheuer.

Nie boi się konfrontacji
Czy to możliwe, żeby ośmiolatek był na poziomie liceum? Wojtek Zarzycki nie boi się konfrontacji. – Jeżeli ktoś nie może uwierzyć, że tak małe dzieci mogą przeskoczyć o kilka lat szkolny program, to zapraszam na zajęcia – twierdzi. Zdarza się, że maturzyści, którym udziela korepetycji, wspólnie z nimi rozwiązują zadania. Plany na przyszłość „Niemagister” wiąże ze swoimi podopiecznymi. Chce, by ich talenty matematyczne dalej się rozwijały, by mogły pokazać swoje zdolności nawet w całym kraju.

Wojciech Zarzycki i najlepsi w Polsce młodzi matematycy
Wojciech Zarzycki jest dumny z osiągnięć swoich podopiecznych. Adaś Zychowicz (pierwszy z lewej) z drugiej klasy podstawówki o kilka lat wyprzedzi swoich rówieśników. Kamil Polok i Wojtek Olejniczak, choć dopiero rozpoczęli szkołę podstawową, z matematyką są już na poziomie liceum. Wszyscy zaliczają się do najlepszych matematyków w Polsce wśród uczniów szkół podstawowych.

Źródło: Echo Dnia
Podziel się na:
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks
Ten wpis został opublikowany w kategorii Archiwalia, Media, Prasa. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *