Szukają dachu nad głową

Kilka tygodni temu, jako pierwsi pisaliśmy o nietypowej świetlicy prowadzonej w podziemiach staszowskiego Liceum, przez grupę wolontariuszy z Wojciechem Zarzyckim na czele.  Ich podopieczni nie mają już wstępu do szkoły. W pomieszczeniu z którego korzystali wymieniono zamki.

fot. Rafał Staszewski

Spotykali się przez półtora roku, pomagali odrabiać lekcje, uzupełniać luki w wiadomościach, zapewniali opiekę, rozrywkę, a nawet wyżywienie. Do świetlicy zwanej „Hadesem” przychodziło regularnie około setki młodych ludzi. Teraz muszą szukać sobie innego miejsca. Dyrekcja szkoły nakazała wolontariuszom zabrać swoje rzeczy i opuścić lokal.

Niespodziewana eksmisja

Sprawa wywołała w mieście niebywałe poruszenie. Od ubiegłego tygodnia trwa walka na argumenty pomiędzy szkołą i starostwem powiatowym z jednej strony, a tymi, którzy zaangażowani byli w działalność świetlicy z drugiej. Z pozoru banalny problem urósł do monstrualnych rozmiarów, a wzajemne przepychanki nawet o krok nie przybliżyły jego rozwiązania.

Wolontariusze korzystali z uprzejmości dzierżawcy znajdującego się na terenie szkoły baru. W dzień zaopatrywali się w nim uczniowie, po południu i wieczorem stał pusty. Stąd też zrodził się pomysł, by w tym czasie zorganizować tu coś na kształt klubu dla młodzieży.

– Chciałem ściągnąć do niego tych, którzy wałęsają się bez celu po mieście i zaproponować im pożyteczne spędzanie wolnego czasu. To się udało. Powstało coś naprawdę wyjątkowego – mówi Wojciech Zarzycki.

Parę dni temu, przed wolontariuszami prowadzącymi klub-świetlicę zaczęły piętrzyć się problemy. Najemcy baru wypowiedziano umowę. Niedługo potem społecznicy z „Hadesu” dowiedzieli się, że i oni muszą opuścić lokal i to w przeciągu bardzo krótkiego czasu.

– Przyszliśmy, normalnie, jak co dzień do świetlicy i okazało się, że nie można jej otworzyć – dodaje W. Zarzycki – Po chwili zjawiła się wicedyrektor Liceum i powiedziała, że mamy zabrać cały swój sprzęt, tak by pomieszczenia były zupełnie zwolnione.

Racje kontra racje

W ubiegłą środę, przed szkołą doszło do spotkania przedstawicieli władz powiatu i gminy oraz dyrekcji placówki z tymi, którzy prowadzili świetlicę. Towarzyszyły mu spore emocje. Opiekun grupy z „Hadesu” zapowiedział, że jeśli zostanie zmuszony do tego, by wynieść się z podziemi, warte co najmniej kilkanaście tysięcy złotych wyposażenie świetlicy -zakupione z własnych pieniędzy- ustawi  pod gołym niebem, jako „pomnik głupoty” staszowskich decydentów.

Starosta Andrzej Kruzel tłumaczy, że charytatywnej działalności Wojciecha Zarzyckiego nie jest przeciwny, ale jego zdaniem, jeśli ma ona odbywać się w obiektach publicznych, zachowane muszą być określone zasady.

– Niebawem ogłoszony zostanie nowy przetarg na dzierżawę baru. Będziemy apelować do tego, kto wygra, by umożliwił wolontariuszom dalszą działalność. Pan Zarzycki może zresztą, także sam stanąć do przetargu – zaznacza Andrzej Kruzel.

Problem w tym, że przyszły najemca najpewniej nie otworzy baru wcześniej niż we wrześniu, po to chociażby, żeby w wakacje nie ponosić kosztów dzierżawy. Czy do tego czasu świetlica nie mogłaby dalej funkcjonować w podziemiach szkoły?

Jolanta Zdrojkowska, dyrektor Liceum tłumaczy, że przed rozpoczęciem procedury przetargowej pomieszczenia baru trzeba odnowić i takie prace niebawem mają się rozpocząć.

– Pan Zarzycki nigdy nie poinformował nas, że prowadzi na terenie szkoły coś na kształt świetlicy – zaznacza J. Zdrojkowska – To był jego prywatny układ z najemcą lokalu barowego. Teraz sytuacja się zmieniła. Umowa została wypowiedziana, więc odpowiedzialność za tę młodzież, gdyby dalej tam się chciała spotykać, spadłaby wyłącznie na nas. To przecież obiekt publiczny.

Jak dodaje dyrektor placówki, wymiana zamków w „Hadesie” nie była efektem złej woli, czy złośliwości względem wolontariuszy, lecz standardową procedurą, zalecaną przez stróżów prawa.

– Byłoby co najmniej dziwne, gdyby po rozwiązaniu umowy, dawny dzierżawca miała dalej swobodny dostęp do lokalu – twierdzi J. Zdrojkowska.

Burmistrz proponuje

Pomocną dłoń do grupy Wojciecha Zarzyckiego wyciągnęła gmina. Zainteresowani podkreślają jednak, że oferta, którą otrzymali od burmistrza Romualda Garczewskiego, w żaden sposób nie spełnia ich oczekiwań.

Włodarz Staszowa zadeklarował, że do czasu rozwiązania sprawy młodzież może spotykać się w Klubie Osiedlowym „Iskierka”. Wojciechowi Zarzyckiemu dał nawet szansę pracy w charakterze opiekuna świetlicy.

– To nie jest dobry pomysł – mówi sam zainteresowany – W „Iskierce” jest przede wszystkim ciasno. Nawet połowa sprzętu, którym mamy, tam się nie zmieści. A przecież czymś trzeba tę młodzież przyciągnąć. U nas zawsze było tak, że gdy ktoś przychodził to najpierw przez pół godziny czytał, lub się uczył, a potem mógł korzystać z bilardu, gier, sprzętu do ćwiczeń. To była atrakcja.

Po tym jak Liceum zamknęło przed nimi swoje podwoje, wolontariusze przenieśli się do knajpy przy ulicy Świerczewskiego, prawie vis-a-vis budynku starostwa. To zwyczajny piwny bar, który otwierany jest dopiero o 18. Właściciel zgodził się, by wcześniej przez kilka godzin z lokalu korzystała młodzież.

– Jesteśmy wdzięczni za to, że nas przygarnięto, ale to nie jest lokum dla nas. Zanim wpuścimy podopiecznych, trzeba najpierw pozdejmować reklamy trunków, odpowiednio przygotować i zabezpieczyć pomieszczenie. Na dłuższą metę tak funkcjonować się nie da – podkreśla opiekun grupy z „Hadesu”.

Bez porozumienia

Wojciech Zarzycki zapowiada, że o swoją świetlicę będzie walczył do skutku. Jeśli pogoda pozwoli, chce nawet uruchomić ją w plenerze, pod namiotem. Być może jednak pojawi się nowa szansa rozwiązania problemu. Sprawa działalności wolontariuszy była już przedmiotem dyskusji Zarządu Powiatu, teraz stanąć ma także na Komisji Oświaty.

– Chcemy pomóc, ale wszytko musi się mieścić w granicach prawa – tłumaczy Andrzej Kruzel – Obowiązują nas pewne przepisy, choć odnoszę wrażenie, że niektórzy po prostu nie chcą tego zrozumieć.

Źródło: Tygodnik Nadwiślański
Autor: Rafał Staszewski
Podziel się na:
  • Śledzik
  • Twitter
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Google Bookmarks

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *